Święta Trifona

Ze wszystkich zimowych świąt najciekawszy był jednak dla nas dzień święta Trifona, dzień na przełomie zimy i wiosny. Wprawdzie 14 lutego nie został oznaczony na czerwono w kalendarzach, ale świętuje w tym dniu cała niemal Bułgaria.
I chociaż Trifon Zarezan — ludowy święty — nie znalazł miejsca w cerkiewnych ikonostasach, ma je przecież w sercach wszystkich winiarzy i amatorów wina.
Ludowa opowieść tak wyjaśnia zasługi Trifona dla bułgarskiego winiarstwa: od dzieciństwa pracował Trifon w winnicach Dobrego Boga i wywiązywał się ze swoich obowiązków doskonale. Praca ta nie dawała mu jednak zadowolenia i wreszcie znienawidził winnice. Pewnego dnia, a było to właśnie 14 lutego, opanował go tak wielki gniew na dotychczasowe, wypełnione tylko trudem życie, że wyciął całą winorośl w winnicach Miłego Boga. Efekt tego kroku był jednak zupełnie nieoczekiwany — winnica dała winogrona tak wielkie i słodkie, jak nigdy dotychczas. Gdy Dobry Bóg spróbował wina z owych winogron, zachwycił się jego jakością i mocą. Wezwał Trifona i w nagrodę chciał uczynić go świętym. Trifon jednak podziękował za zaszczyt i odszedł z raju, który od dawna już nudził go, aby poszukać miejsca na ziemi. W swoich wędrówkach dotarł do Bułgarii, gdzie znalazł wszystko, o czym marzył — piękny kraj, gorące słońce, gościnny naród i dobre wino. Pozostał więc tu na stałe, aby opiekować się winnicami.
Tak więc, w Bułgarii, kraju wina, dzień 14 lutego jest ogólnonarodowym świętem, a czynność, jakiej się wtedy dokonuje — podcinanie winnej latorośli — celebrowana jest szczególnie uroczyście i nabiera cech rytualnej prawie symboliki. Do winnic wyrusza się zbiorowo, całymi rodzinami wraz z licznie zaproszonymi gośćmi. W wielkich gospodarstwach rolnych obowiązkowo zjawia się w ten dzień jakiś dygnitarz z Sofii. Gospodarz podcina winorośl, podlewa ją czerwonym winem z „damadżany”, błogosławi winnice życząc sobie i bliskim obfitego w zbiory roku. Następnie podaje oplecioną wikliną butlę żonie i przyjaciołom — stąd powstała forma dzbana z czterema uszkami (muzeum w Płowdiwie). W czasie wielogodzinnej uczty gęsto spełnia się toasty, tańczy ludowe tańce (horo, ryczenicę) i śpiewa stare pieśni o winie, jak chociażby tę, którą znają tu wszyscy:

„Imate li wino! Imałe li rujno wino, dajtc go na nas,
Rujno li e to, rujno ili ne, sztom se kazwa rujno wino, dajte go na nas!”.

Z pieśnią na ustach wracają do domów uczestnicy bułgarskich bachanalii, mobilizując do czujności milicję drogową, która nie szczędzi przy tej uroczystej okazji mandatów.
Pierwsze czynności w winnicy kończą też w zasadzie okres zimy, która w Bułgarii — przy winie i łukance mija istotnie bardzo szybko.

Dodaj komentarz